Pozycjonowanie SEO Google Ads Tworzenie stron Content Marketing Audyt i consulting Realizacje Cennik Blog O nas Kontakt Bezpłatna wycena
Strona główna / Blog / Czy Google obniżyło pozycje listicle? 5,32 mln wyników mówi coś innego

Czy Google obniżyło pozycje listicle? 5,32 mln wyników mówi coś innego

Przez ostatnie lata artykuły typu „10 najlepszych narzędzi do X” były klasycznym zagraniem SEO, a wraz z rozwojem wyszukiwania opartego na AI ich produkcja j...

Czy Google obniżyło pozycje listicle? 5,32 mln wyników mówi coś innego

Najważniejsze wnioski w pigułce

Skala obecności listicle w wynikach wyszukiwania

  • Co najmniej jedna lista rankingowa pojawiła się w top 10 dla 55,1% zapytań i w top 3 dla 32,3%
  • 85,9% stron wyników zawierało tytuł z sygnałem listy („best”, „top”, „ways”, „tools”, liczba itp.)
  • Google pokazuje 4,5× więcej list, gdy użytkownik wprost prosi o zestaw opcji

Czy doszło do degradacji?

  • Na pozycji pierwszej udział list spadł z 18,9–20,2% w styczniu do 15,1–15,6% w sierpniu
  • W top 3 spadek z 35,9–39,0% do 32,0–33,0%
  • Tylko 52,5% zapytań miało ten sam URL na pozycji 1 w obu okresach — wyniki mocno się przetasowały
  • Mimo to 62% list tworzonych przez marki zyskało ruch organiczny od stycznia, mediana wzrostu to 38%

Kto wygrywa: wydawcy czy marki

  • Wydawcy wygrali 54,0% z 4026 bezpośrednich pojedynków z listą marki na tej samej stronie wyników
  • Średnia pozycja wydawcy w tych starciach: 4,24 wobec 4,71 dla marki lub dostawcy
  • Platformy wydawnicze i contentowe osiągały najlepszą pozycję warunkową — 3,76

Różnice między branżami

  • Od 42,0% (rozrywka i gaming) do 67,2% (uroda i moda) obecności list w top 10
  • Oprogramowanie B2B: 62,5% ogółem, ale aż 46,2% to listy tworzone przez marki
  • Dla porównania — branża spożywcza 3,3%, turystyka 6,2%

Konkurencja o uwagę użytkownika

  • 92% stron wyników z listą w top 10 zawierało też Reddit lub YouTube
  • Reddit trafiał do top 3 na 70,7% stron, gdzie w ogóle się pojawił (mediana pozycji: 2)
  • Udział AI Overviews sięgał 83,7–93,4% w B2B — czyli tam, gdzie list jest najwięcej

Skąd wzięła się teza o „śmierci listicle”

Przez ostatnie lata artykuły typu „10 najlepszych narzędzi do X” były klasycznym zagraniem SEO, a wraz z rozwojem wyszukiwania opartego na AI ich produkcja jeszcze przyspieszyła. Powód był prosty: to najczęściej cytowany typ strony w odpowiedziach ChatGPT — 43,8% z 26 283 przeanalizowanych adresów URL. Marki szybko zorientowały się, że wystarczy napisać własne zestawienie i umieścić się na pierwszym miejscu, by wpłynąć na to, co model powie użytkownikowi.

Potem pojawiły się sygnały ostrzegawcze. Analizy Lily Ray, Nicka Haiglera i Glena Allsoppa wskazywały, że w styczniu 2026 roku Google zaczęło obniżać widoczność serwisów zbudowanych na autopromocyjnych zestawieniach — kilka marek SaaS straciło od 29% do 49% widoczności organicznej w ciągu kilku tygodni. Równolegle ChatGPT ograniczył cytowanie list o 30% między grudniem 2025 a styczniem 2026, a utracony udział przejęły Wikipedia i Reddit.

Problem w tym, że praktyka nie do końca potwierdzała tę narrację. Kevin Indig postanowił sprawdzić to na danych i przeanalizował 60 tysięcy anglojęzycznych zapytań desktopowych z rynku amerykańskiego w 15 branżach, korzystając z SE Ranking. Zbiór obejmuje 5,32 miliona wierszy wyników organicznych zebranych w 47-godzinnym oknie w sierpniu 2026 roku.

Czym właściwie jest listicle — i czym nie jest

Sporo nieporozumień bierze się z nieprecyzyjnej terminologii. Listicle to artykuł, w którym lista jest treścią: treść główna składa się z odrębnych, porównywalnych elementów tego samego typu — narzędzi, pomysłów, przykładów, opcji. Każdy punkt dostaje samodzielne omówienie, zwykle pod własnym nagłówkiem, a tytuł obiecuje zamknięty zbiór, z liczbą lub bez niej.

Poradnik krok po kroku („Jak skonfigurować Asanę”) listą rankingową nie jest, bo ma charakter sekwencyjny — punkt trzeci zależy od drugiego. Elementy prawdziwej listy można przestawić bez naruszenia logiki tekstu. To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne, bo klasyfikator w badaniu oddzielał numerowane zestawienia i redakcyjne przeglądy od siatek produktowych, katalogów, forów, stron wideo, recenzji pojedynczych produktów i przewodników procesowych.

Ważne jest też to, kto stoi za listą. Zestawienia tworzą afiliacje w rodzaju NerdWallet, wydawcy tacy jak US News oraz marki pokroju Salesforce — i każdy z tych podmiotów ma inne motywacje. Autopromocyjna lista pochodzi od firmy, która umieszcza siebie na pierwszym miejscu, żeby wpłynąć na odpowiedzi AI. Google nie wykryje natomiast sytuacji, w której „obiektywne” zestawienie wydawcy zostało po cichu opłacone — takie transakcje odbywają się poza zasięgiem algorytmu.

Dane nie potwierdzają uniwersalnej kary

Wyniki badania nie pokazują powszechnej degradacji list. Co najmniej jedno zestawienie pojawiło się w top 10 dla 55,1% zapytań, a w top 3 dla 32,3%. Szeroko rozumiane sygnały listowe w tytułach — liczba lub słowo w rodzaju „best”, „top”, „ideas”, „alternatives”, „tips”, „tools” — występowały aż na 85,9% stron wyników. Po zastosowaniu ostrzejszej klasyfikacji potwierdzone listy pojawiały się na 55,1% SERP-ów, czyli mniej więcej na połowie stron wyników.

Kluczowym czynnikiem okazała się treść samego zapytania. Google pokazuje 4,5 razy więcej list, gdy użytkownik wprost prosi o zestaw opcji. Dla zapytań jawnie oczekujących listy wskaźnik obecności w top 3 wyniósł 54,5%, podczas gdy dla zapytań kategorialnych lub porównawczych z jedynie domyślną intencją mnogości spadł do 10,2%. W grupie porównawczej zapytań informacyjnych bez sygnału listy było to zaledwie 12,1%.

Sygnał świadczący o pewnej zmianie nastawienia Google jest jednak widoczny w strukturze wyników. Niemal połowa list pochodzi od wydawców, a nie od znanych marek czy dostawców. W 4026 bezpośrednich pojedynkach na tej samej stronie wyników wydawcy wygrali 54,0% starć, ze średnią pozycją 4,24 wobec 4,71 dla marek. Najlepszą pozycję warunkową osiągały platformy wydawnicze i contentowe — 3,76, podczas gdy marki i dostawcy zamykali stawkę z wynikiem 4,65.

Rynek pozostaje przy tym mocno rozproszony. Top 10 domen odpowiadało za 18,3% list liderujących w top 10, top 50 za 36,5%, a pozostałe 5715 domen za 63,5%. To nie jest przestrzeń zdominowana przez kilka wielkich serwisów — jest w niej miejsce dla długiego ogona.

Spadek jest realny, ale trudno go przypisać autopromocji

Porównanie stałego podzbioru 2400 zapytań i 24 000 wyników między styczniem a sierpniem pokazuje wyraźne przetasowanie. Tylko 52,5% zapytań miało dokładnie ten sam adres URL na pozycji pierwszej w obu okresach, a jedynie 58,3% zachowało tę samą domenę. Udział list na pozycji pierwszej spadł z przedziału 18,9–20,2% do 15,1–15,6%, a w top 3 z 35,9–39,0% do 32,0–33,0%.

To właśnie ta „kara”, którą branża obserwowała anegdotycznie. Problem w tym, że dane nie pozwalają przypisać jej konkretnie autopromocyjnym zestawieniom. Wręcz przeciwnie — 62% list napisanych przez dostawców zyskało szacowany ruch organiczny od stycznia, a mediana wzrostu wyniosła 38%. Do tego analizy Peec sugerują, że w cytowaniach w ChatGPT, Google AI, Perplexity, Copilocie, Gemini i AI Overviews degradacja autopromocyjnych list również nie występuje.

Wniosek dla zespołów marketingowych jest niewygodny, ale trzeźwy: coś się w wynikach zmieniło, jednak nie jest to prosty filtr karzący firmy za wpisywanie siebie na pierwsze miejsce. Bardziej prawdopodobne jest, że Google przesuwa zaufanie w stronę wydawców i niezależnych źródeł, a jednocześnie ogólnie zwiększa rotację w wynikach. Traktowanie tego jako jednorazowej „aktualizacji antylistowej” prowadzi do złych decyzji budżetowych.

Branża decyduje o wszystkim

Obecność list w organicznym top 10 waha się od 42,0% w rozrywce i gamingu do 67,2% w urodzie i modzie. Oprogramowanie B2B osiąga 62,5%, turystyka 49,3%. Znacznie większe różnice widać jednak w listach tworzonych przez same marki: w B2B pojawiają się one na 46,2% stron wyników, w branży spożywczej na 3,3%, a w turystyce na 6,2%.

To symptomatyczne dla tego, jak firmy B2B próbują „optymalizować się” pod wyszukiwanie oparte na AI. W branżach konsumenckich ta dźwignia jest znacznie słabsza, bo tam przestrzeń zestawień zagospodarowali wydawcy i serwisy afiliacyjne. Jednocześnie same liczby dowodzą, że listy rankingowe nie są martwym formatem — po prostu ich wartość i konkurencja rozkładają się bardzo nierówno.

Kontekst tej gorączki dobrze tłumaczą dane z badania „2026 Marketing Leaders Reality Index” przeprowadzonego przez AirOps wśród ponad 300 dyrektorów marketingu. 86,6% priorytetyzuje wyszukiwanie AI, 75,4% dostało wyższe cele przychodowe lub pipeline’owe, ale tylko 43,0% otrzymało większy budżet, a jedynie 23% czuje się pewnie w mierzeniu efektów. To środowisko idealne dla tanich, skalowalnych taktyk — takich jak autopromocyjne zestawienia.

Pozycja to nie to samo co kliknięcie

Największym problemem list nie jest dziś degradacja, tylko walka o uwagę. Aż 92% stron wyników z listą w top 10 zawierało również Reddit lub YouTube, a obie platformy jednocześnie występowały na 53% z nich. Strona może więc zachować świetną pozycję wśród standardowych wyników organicznych i mimo to stracić kliknięcia.

Reddit i YouTube zajmują przy tym zupełnie różne miejsca w wynikach. Reddit trafiał do top 3 na 70,7% stron, na których w ogóle pojawił się w dziesiątce — jego najlepszy wynik miał średnią pozycję 3,31 i medianę 2. YouTube uzyskiwał top 3 tylko na 11,1% takich stron, ze średnią 6,62 i medianą 7. Na 19 729 stronach, gdzie występowały obie platformy, Reddit wyprzedzał YouTube w 84,5% przypadków.

Do tego dochodzą AI Overviews, których średni udział wynosił od 83,7% do 93,4% — z górnym końcem przedziału właśnie w B2B, czyli tam, gdzie list jest najwięcej. Słowa kluczowe związane z zestawieniami wyglądają na intencyjnie zakupowe, ale nie należy oczekiwać po nich lawiny konwersji, gdy nad wynikami organicznymi wisi odpowiedź generowana przez AI, a obok czekają Reddit i YouTube.

Podsumowanie

Dane z 5,32 miliona wyników nie potwierdzają uniwersalnej kary za listy rankingowe — potwierdzają za to spadek ich udziału na czołowych pozycjach i wyraźne przesunięcie zaufania w stronę wydawców. Prawdziwe ryzyko nie leży dziś w degradacji rankingowej, lecz w tym, że dobra pozycja przestała gwarantować kliknięcie. Zanim zainwestujesz w kolejne zestawienie „10 najlepszych narzędzi”, sprawdź, czy w Twojej branży ten format w ogóle wygrywa — i czy AI Overviews nie przejmą całego ruchu, zanim użytkownik dotrze do wyników organicznych.

Źródło: Kevin Indig, Growth Memo — „Has Google demoted listicles?” (growth-memo.com )

Michał Wiercimok

Michał Wiercimok

CEO & Founder

Założyciel top.position. W branży SEO i marketingu internetowym od 2003 roku. Certyfikowany Partner Google. Specjalizuje się w strategii SEO, Google Ads i rozwoju biznesu online.

Potrzebujesz pomocy z SEO lub Google Ads?

Bezpłatna konsultacja — opowiedz o swoim projekcie. Odpowiedź w 24h.

Umów bezpłatną konsultację →
20+ lat doświadczenia 94% retencja Katowice, Polska