Pozycjonowanie SEO Google Ads Tworzenie stron Content Marketing Audyt i consulting Realizacje Cennik Blog O nas Kontakt Bezpłatna wycena
Strona główna / Blog / Google przegrywa kluczowe zarzuty DMCA w sporze z SerpApi — co to oznacza dla rynku danych SEO

Google przegrywa kluczowe zarzuty DMCA w sporze z SerpApi — co to oznacza dla rynku danych SEO

Google pozwał SerpApi — firmę oferującą interfejs do pobierania wyników wyszukiwania w formie ustrukturyzowanych danych — zarzucając jej masowe zbieranie tre...

Google przegrywa kluczowe zarzuty DMCA w sporze z SerpApi — co to oznacza dla rynku danych SEO

Najważniejsze wnioski w pigułce

Co orzekł sąd

  • Sąd oddalił kluczowe zarzuty Google’a oparte na ustawie DMCA, dotyczące obchodzenia zabezpieczeń technicznych przez SerpApi.
  • Zabezpieczenia typu CAPTCHA czy blokady botów nie zostały uznane za mechanizmy chroniące utwory objęte prawem autorskim w rozumieniu DMCA.
  • Sprawa nie kończy się na tym etapie — pozostają inne podstawy roszczeń, w tym naruszenie warunków korzystania z usług.

Dlaczego to ważne dla branży

  • Narzędzia SEO w dużej mierze opierają się na danych pozyskiwanych z wyników wyszukiwania — orzeczenie ogranicza jedno z najostrzejszych narzędzi prawnych Google’a.
  • Rosnące zapotrzebowanie na dane treningowe dla modeli AI sprawia, że stawka w sporach o scraping jest dziś wielokrotnie wyższa niż jeszcze kilka lat temu.
  • Dla agencji i marketerów oznacza to mniejsze ryzyko nagłego odcięcia dostępu do danych rankingowych, ale nie zerowe.

Co robić już teraz

  • Traktuj dane z zewnętrznych narzędzi rankingowych jako uzupełnienie, nie jedyne źródło prawdy.
  • Buduj własne zaplecze danych: Search Console, dane serwerowe, analityka pierwszej strony.
  • Monitoruj dalszy przebieg sprawy — kolejne orzeczenia mogą zmienić zasady gry dla całego rynku narzędzi.

Czym jest spór Google kontra SerpApi

Google pozwał SerpApi — firmę oferującą interfejs do pobierania wyników wyszukiwania w formie ustrukturyzowanych danych — zarzucając jej masowe zbieranie treści z SERP-ów wbrew warunkom korzystania z usług. Skala takich operacji jest znacząca: usługi tego typu odpytują wyszukiwarkę setki tysięcy razy dziennie, dostarczając dane setkom narzędzi SEO, platform analitycznych i firm badawczych. Google argumentował, że działania te obchodzą techniczne zabezpieczenia serwisu, takie jak CAPTCHA, limity zapytań i mechanizmy wykrywania botów.

Kluczowym elementem strategii prawnej Google’a były zarzuty oparte na amerykańskiej ustawie DMCA, a konkretnie na przepisach zakazujących obchodzenia technicznych środków ochrony utworów chronionych prawem autorskim. To poważny oręż — pozwala na dochodzenie roszczeń nawet wtedy, gdy trudno wykazać bezpośrednie naruszenie praw autorskich do samych treści. Sąd jednak tej argumentacji nie podzielił.

Dlaczego zarzuty DMCA nie przeszły

Sedno rozstrzygnięcia sprowadza się do pytania, czy zabezpieczenia stosowane przez Google’a rzeczywiście chronią utwory objęte prawem autorskim, czy raczej ograniczają dostęp do usługi jako takiej. Sąd uznał, że CAPTCHA i podobne mechanizmy pełnią funkcję kontroli dostępu do serwisu, a nie ochrony konkretnych chronionych treści przed kopiowaniem. To rozróżnienie ma fundamentalne znaczenie dla wykładni DMCA.

Warto też zauważyć, że sama strona wyników wyszukiwania to w dużej mierze zbiór fragmentów cudzych treści, linków i danych faktograficznych — materiału, którego status jako utworu chronionego bywa dyskusyjny. Trudno budować roszczenie o obchodzenie zabezpieczeń chroniących utwór, gdy sam przedmiot ochrony jest niejednoznaczny. Google nie został jednak pozbawiony wszystkich argumentów — pozostają zarzuty dotyczące naruszenia warunków korzystania z usług oraz inne podstawy cywilnoprawne, które sąd rozpatrzy w dalszym toku postępowania.

Co to oznacza dla rynku narzędzi SEO

Praktycznie każde narzędzie do monitorowania pozycji, analizy konkurencji czy badania widoczności opiera się na danych pochodzących z wyników wyszukiwania. Gdyby Google wygrał na gruncie DMCA, uzyskałby wyjątkowo skuteczne narzędzie do eliminowania dostawców danych z rynku — z sankcjami znacznie surowszymi niż przy zwykłym naruszeniu regulaminu. Oddalenie tych zarzutów oznacza, że ekosystem narzędzi SEO ma na razie mocniejszy grunt pod nogami.

To jednak nie jest zielone światło dla nieograniczonego scrapingu. Google nadal może egzekwować warunki korzystania z usług, blokować adresy IP, zaostrzać wykrywanie automatyzacji i dochodzić roszczeń na innych podstawach. Dla dostawców narzędzi oznacza to konieczność inwestowania w coraz bardziej kosztowną infrastrukturę — a te koszty prędzej czy później trafiają do cenników abonamentów.

Szerszy kontekst to wyścig o dane dla modeli sztucznej inteligencji. Wyniki wyszukiwania stały się cennym surowcem treningowym i źródłem informacji dla systemów AI, co podnosi stawkę w każdym sporze o dostęp do nich. Orzeczenia zapadające dziś ukształtują zasady, według których za kilka lat będzie działać cały rynek danych internetowych.

Praktyczne wnioski dla marketerów i agencji

Pierwsza lekcja jest prosta: nie opieraj strategii wyłącznie na danych z jednego zewnętrznego źródła. Narzędzia rankingowe dostarczają cennego kontekstu konkurencyjnego, ale są zależne od dostępu, który może zostać ograniczony technicznie lub prawnie. Buduj równolegle własną bazę wiedzy — Search Console, logi serwera, dane analityczne pierwszej strony i dane sprzedażowe to zasoby, których nikt Ci nie odetnie.

Druga lekcja dotyczy interpretacji danych. Skoro dostawcy narzędzi muszą coraz agresywniej walczyć o dostęp do wyników, jakość i kompletność ich danych mogą się różnić w czasie i między dostawcami. Rozbieżności w raportowanych pozycjach między dwoma narzędziami to nie błąd — to naturalna konsekwencja różnych metod zbierania danych. Traktuj je jako wskaźniki trendu, nie jako pomiar absolutny.

Trzecia lekcja to świadomość ryzyka we własnych działaniach. Jeśli Twoja firma prowadzi automatyczne pobieranie danych z wyszukiwarek na własne potrzeby, warto zweryfikować, na jakiej podstawie prawnej to robisz i jakie są warunki korzystania z wykorzystywanych usług. Orzeczenie zawęża jedno pole ryzyka, ale nie eliminuje pozostałych.

Podsumowanie

Oddalenie zarzutów DMCA to istotne zwycięstwo dla dostawców danych SEO i sygnał, że kontrola dostępu do serwisu to nie to samo, co ochrona praw autorskich. Sprawa toczy się jednak dalej, a rosnąca wartość danych z wyników wyszukiwania gwarantuje kolejne spory. Dla marketerów najlepszą odpowiedzią pozostaje dywersyfikacja źródeł danych i budowanie własnych, niezależnych zasobów analitycznych.

Źródło: Search Engine Land — Google loses key DMCA claims against SerpApi in scraping lawsuit

Michał Wiercimok

Michał Wiercimok

CEO & Founder

Założyciel top.position. W branży SEO i marketingu internetowym od 2003 roku. Certyfikowany Partner Google. Specjalizuje się w strategii SEO, Google Ads i rozwoju biznesu online.

Potrzebujesz pomocy z SEO lub Google Ads?

Bezpłatna konsultacja — opowiedz o swoim projekcie. Odpowiedź w 24h.

Umów bezpłatną konsultację →
20+ lat doświadczenia 94% retencja Katowice, Polska