Strona główna / Blog / Jak wykorzystywać AI w każdym artykule i nie tworzyć „AI slopu” — 4 zasady z redakcji Ahrefs

Jak wykorzystywać AI w każdym artykule i nie tworzyć „AI slopu” — 4 zasady z redakcji Ahrefs

W branży content marketingu utrwaliło się przekonanie, że AI slop rozpoznaje się po stylistyce. Za dużo pauz, charakterystyczne słownictwo, przewidywalne kon...

Jak wykorzystywać AI w każdym artykule i nie tworzyć „AI slopu” — 4 zasady z redakcji Ahrefs

Najważniejsze wnioski w pigułce

Czym naprawdę jest AI slop

  • To nie ilość AI w tekście decyduje o jakości — myślniki, słowo „delve” czy konstrukcje „to nie X, to Y” są tylko objawem, nie przyczyną
  • AI slop to treść opublikowana bez wystarczającego zrozumienia, oceny, dowodów i oryginalnego wkładu człowieka
  • Mechanizm jest prosty: twórca przerzuca wysiłek na czytelnika — oszczędza czas swój, kosztem wszystkich pozostałych

Jak robi to Ahrefs

  • Każdy publikowany artykuł wykorzystuje AI w jakiejś formie — bez wyjątku
  • Zbudowany pipeline potrafi zbadać temat, stworzyć konspekt, napisać draft i zweryfikować fakty w 6–12 minut
  • Mimo to redakcja nie publikuje setek tekstów dziennie — dyrektor content marketingu czyta każde słowo każdego artykułu

Cztery zasady pracy z AI

  • Wykonaj pracę koncepcyjną przed draftem: odbiorca, obietnica, punkt widzenia, dowody, wartość dodana
  • Podziel proces na etapy z „bramkami decyzyjnymi” zamiast jednego promptu generującego całość
  • Czas zaoszczędzony przez AI inwestuj w lepszą treść, nie w większy wolumen
  • Każdy artykuł musi mieć właściciela i drugiego człowieka z kompetencją, by powiedzieć „nie”

Co mówią dane

  • Strony w dużym stopniu generowane przez AI potrafią rankować, nawet w top 3
  • Wraz ze wzrostem udziału AI widoczność w wyszukiwarce zwykle spada — nie dlatego, że Google karze AI, ale dlatego, że firmy używają AI do pominięcia trudnej pracy

Definicja, która zmienia sposób myślenia o AI w treściach

W branży content marketingu utrwaliło się przekonanie, że AI slop rozpoznaje się po stylistyce. Za dużo pauz, charakterystyczne słownictwo, przewidywalne konstrukcje zdaniowe — usuń je, a tekst przestanie być „sloppy”. Zespół Ahrefs proponuje zupełnie inną optykę i jest ona znacznie bardziej użyteczna dla każdego, kto zarządza produkcją treści.

AI slop to treść opublikowana bez wystarczającego zrozumienia, osądu, dowodów lub oryginalnego wkładu człowieka, by uzasadnić uwagę czytelnika. Innymi słowy: slop przenosi wysiłek z twórcy na odbiorcę. Wydawca pomija trudne fragmenty pracy — badanie tematu, weryfikację twierdzeń, wypracowanie własnego stanowiska i decyzję o tym, co jest naprawdę istotne. Czytelnik musi wtedy sam ustalić, co w tekście jest wiarygodne, a co napisała osoba faktycznie rozumiejąca temat.

Ta perspektywa ma bezpośrednie przełożenie na strategię. Możesz usunąć z tekstu każdą pauzę i każde zakazane słowo — otrzymasz slop z ładniejszą interpunkcją. Prawdziwa różnica leży w tym, ile pracy poznawczej wykonał człowiek, zanim model zaczął generować zdania.

Zasada pierwsza: praca koncepcyjna przed draftem

Dla większości autorów pisanie było kiedyś istotą pracy — tam znikały godziny. AI sprawiło, że ten etap stał się niezwykle tani, więc wysiłek musi przesunąć się w górę procesu: do decyzji o tym, co w ogóle zasługuje na opisanie, jak zbudować strukturę tekstu i co możemy wnieść od siebie.

Zanim padnie polecenie napisania prozy, warto odpowiedzieć na pięć pytań. Kto jest odbiorcą i co próbuje osiągnąć? Co czytelnik ma zrozumieć lub umieć po lekturze? Co właściwie chcemy powiedzieć i gdzie ktoś mógłby się z nami nie zgodzić? Które twierdzenia wymagają źródeł, danych lub wypowiedzi eksperta? I wreszcie — co dodajemy, czego nie ma już w wynikach wyszukiwania? Żadne z tych pytań nie jest nowe. Istniały przed AI i powinny istnieć razem z AI.

Model może pomóc w odpowiedziach — zmapować SERP, podważyć nasz kąt widzenia, znaleźć kontrargumenty, wskazać brakujące dowody. Nie powinien jednak podejmować tych decyzji za nas. Kluczowe jest też to, czym go karmimy: jeśli dasz mu ten sam internet, do którego dostęp ma każdy, dostaniesz wersję tego samego artykułu, jaki ma każdy. Żaden rozbudowany prompt stylistyczny tego nie naprawi.

Potrzebny jest surowiec, którego model nie wygenerowałby sam: wywiady, wiedza wewnętrzna, dane własne, realne demonstracje, nieudane eksperymenty i konkretne przykłady z własnej pracy. Autor Ahrefs opisuje ciekawą zmianę nawyku — zamiast pisać, dyktuje. Podczas pisania edytujemy na bieżąco i porządkujemy chaos w głowie, zanim AI go zobaczy. Tymczasem to właśnie w tym chaosie kryją się rzeczy najcenniejsze: wątpliwości, zastrzeżenia, opinie i niedokończone skojarzenia.

Zasada druga: zbuduj punkty zatrzymania i oceny

AI świetnie ukrywa decyzje wewnątrz dopracowanej prozy. Pojedynczy prompt wybiera jednocześnie zakres researchu, kąt, strukturę, twierdzenia, przykłady i ton. Kiedy widzimy te wybory, są już zapakowane w gotowy artykuł — i wydają się bardziej przesądzone, niż są w rzeczywistości.

Dlatego pipeline w Ahrefs odwzorowuje ludzki workflow redakcyjny, zamiast produkować jeden tajemniczy plik końcowy. Research, luki treściowe, konspekt i draft zapisywane są osobno. Można sprawdzić dowolny etap, poprawić wynik lub instrukcję, która spowodowała problem, i wznowić pracę od ostatniego akceptowalnego punktu.

Nie potrzebujesz rozbudowanego systemu, żeby skopiować tę zasadę. Wystarczy podzielić pracę na etapy i wstawić między nie decyzję. Bramka pomysłu: czy mamy coś użytecznego do dodania, czy tylko powtórzymy to, co już rankuje? Bramka konspektu: czy każda sekcja służy czytelnikowi i wspiera obietnicę tekstu? Bramka dowodów: czy potrafimy udowodnić najważniejsze twierdzenia? Bramka draftu: czy AI nie przemyciło pewności siebie, wypełniaczy lub przykładów, na które nie zapracowaliśmy?

Ma to głębszy sens psychologiczny. Tania produkcja tworzy specyficzny efekt kosztów utopionych — w chwili, gdy AI daje ci 2000 dopracowanych słów, chcesz je ulepszać, zamiast zapytać, po co w ogóle powstały. Z tą różnicą, że AI potrafi wytworzyć taki koszt utopiony co sześć minut. Bez bramek decyzyjnych narzędzie zamienia cię w redaktora, zanim skończysz być myślicielem.

Zasada trzecia: zaoszczędzony czas inwestuj w jakość, nie w wolumen

Oczywisty ruch przy wdrażaniu AI to produkcja mniej więcej tego samego artykułu taniej i przeznaczenie oszczędności na skalę. Więcej tekstów, więcej fraz kluczowych, więcej podstron do zaindeksowania. Ahrefs również automatyzuje żmudną pracę — zbudowany wewnętrznie hub odświeżania danych oszczędza co najmniej dzień pracy miesięcznie przy przygotowywaniu aktualizacji dla dwunastu zbiorów danych. Zadania wykonywane wcześniej kwartalnie, nieregularnie albo wcale, dzieją się teraz co miesiąc.

Wolumen nie jest jednak jedynym możliwym zwrotem z efektywności. Pisanie i publikowanie nigdy nie były jedynym ograniczeniem w content marketingu. Częściej większym problemem było wszystko to, co chcieliśmy dodać wokół artykułu, ale nie potrafiliśmy tego uzasadnić budżetowo. Prosta analiza danych wymagała data scientista, darmowe narzędzie — programisty, interaktywny materiał — wsparcia designu i inżynierii.

AI obniża te bariery. Autor może dziś przeanalizować zbiór danych, sprototypować narzędzie, zbudować element interaktywny, poprawić interfejs wpisu lub zautomatyzować część projektu badawczego. Nie idealnie i nie zawsze bez specjalistów, ale próg wejścia jest nieporównanie niższy. Tak powstają benchmarki oparte na setkach tysięcy witryn — jak badania średniego ruchu organicznego czy tego, co można uznać za dobry współczynnik klikalności — z danymi utrzymywanymi na bieżąco.

Właśnie tu przebiega granica, która decyduje o pozycji marki. Możesz użyć AI, żeby usunąć pracę stojącą za każdym artykułem, albo po to, by podjąć się pracy, na którą wcześniej nie było cię stać. Zamiast pytać, ile więcej tekstów pozwala ci opublikować AI, zapytaj, co możesz teraz umieścić wewnątrz artykułu, co dotąd było nieosiągalne.

Zasada czwarta: właściciel i drugi człowiek w procesie

AI może wykonać większość procesu, ale konkretna osoba wciąż musi wziąć odpowiedzialność za rezultat. Osoba prowadząca workflow powinna rozumieć temat na tyle dobrze, by zweryfikować twierdzenia, poprawić błędne informacje, wyjaśnić pochodzenie dowodów i zdecydować, czy chce podpisać się pod tekstem własnym nazwiskiem.

To dlatego w Ahrefs nikt nie publikuje setek artykułów w ciągu nocy, mimo dostępnego pipeline’u. Dyrektor content marketingu jest jednocześnie redaktorem całej treści i czyta każde słowo każdego artykułu trafiającego na bloga. Ma przy tym kompetencje, by podważyć założenie tekstu, zakwestionować dowody, wskazać generyczne fragmenty i sprawdzić, czy artykuł faktycznie spełnia obietnicę złożoną czytelnikowi.

Człowiek w pętli niewiele znaczy, jeśli jedynie stempluje wynik pracy modelu. Potrzebna jest wiedza, decyzyjność i gotowość, by powiedzieć „nie”. Nawet przy treści generowanej lub wspieranej przez AI redakcja poświęca realne roboczogodziny autora i redaktora, żeby upewnić się, że materiał zasługuje na publikację.

Co to znaczy dla twojej strategii SEO

Badanie Ahrefs pokazuje, że strony w dużym stopniu generowane przez AI potrafią rankować, również w pierwszej trójce wyników. Jednocześnie wraz ze wzrostem udziału AI widoczność w wyszukiwarce ma tendencję spadkową. Prawdopodobna przyczyna nie leży w karach algorytmicznych za sztuczną inteligencję, lecz w tym, że firmy używają AI do pominięcia trudnej części pracy i publikują więcej przeciętnych treści.

To najważniejszy wniosek dla każdego, kto planuje budżet contentowy. Problemem nie jest AI, tylko zrzeczenie się odpowiedzialności. Skoro wykonanie stało się tanie, powstała przestrzeń na osąd, dowody, doświadczenia i pomysły — czyli na wszystko, co sprawia, że artykuł warto przeczytać.

Podsumowanie

Pytanie „ile słów napisała AI” jest dziś bezużyteczne — liczy się to, czy człowiek zrozumiał, ocenił, zweryfikował i wziął odpowiedzialność za opublikowany materiał. Jeśli nikt naprawdę nie jest właścicielem rezultatu, mamy do czynienia ze slopem, niezależnie od tego, jak dopracowany jest język. Największą przewagą konkurencyjną w erze taniej produkcji treści staje się dyscyplina redakcyjna i gotowość do inwestowania zaoszczędzonego czasu w rzeczy, których wcześniej nie dało się zrobić.

Źródło: Ahrefs Blog — „How We Use AI for Every Article Without Making AI Slop”, ahrefs.com/blog/how-we-use-ai-without-making-ai-slop (otwiera się w nowej karcie)

Michał Wiercimok

Michał Wiercimok

CEO & Founder

Założyciel top.position. W branży SEO i marketingu internetowym od 2003 roku. Certyfikowany Partner Google. Specjalizuje się w strategii SEO, Google Ads i rozwoju biznesu online.

Potrzebujesz pomocy z SEO lub Google Ads?

Bezpłatna konsultacja - opowiedz o swoim projekcie. Odpowiedź w 24h.

Umów bezpłatną konsultację →
20+ lat doświadczenia 94% retencja Katowice, Polska

Używamy plików cookie do statystyk (Google Analytics) i marketingu (Google Ads, Meta Pixel). Decyzję zmienisz w każdej chwili przez „Ustawienia cookies” w stopce. Polityka prywatności.