Pozycjonowanie SEO Google Ads Tworzenie stron Content Marketing Audyt i consulting Realizacje Cennik Blog O nas Kontakt Bezpłatna wycena
Strona główna / Blog / Odzyskiwanie pozycji w Google trwa miesiące — 6 wniosków z wypowiedzi Johna Muellera

Odzyskiwanie pozycji w Google trwa miesiące — 6 wniosków z wypowiedzi Johna Muellera

Cała sprawa zaczęła się od pytania zadanego na Reddicie przez właściciela strony, który zmagał się z dwiema kwestiami jednocześnie. Google zawiesiło jego wiz...

Odzyskiwanie pozycji w Google trwa miesiące — 6 wniosków z wypowiedzi Johna Muellera

Najważniejsze wnioski w pigułce

Czas naprawy

  • Odbudowa widoczności po większej aktualizacji algorytmu może zająć wiele miesięcy — nie dni ani tygodni
  • Plik disavow jest przetwarzany stopniowo, w miarę ponownego skanowania linków prowadzących do witryny
  • Efekt zrzeczenia się linków pojawia się „może trzy, cztery, pięć, sześć miesięcy” po zgłoszeniu

Diagnoza spadków

  • Odrzucenie kilkuset linków samo w sobie nie usuwa witryny z wyników wyszukiwania
  • Silna zmiana pozycji w ciągu kilku dni od zgłoszenia disavow niemal na pewno ma inną przyczynę
  • Dwa tropy wskazane przez Muellera: zbieżność z aktualizacją antyspamową oraz poważny błąd techniczny

Praktyka

  • Disavow dotyczy wyłącznie linków, które sam kupiłeś lub zbudowałeś
  • Plik disavow „może być pusty, a może i nie” — warto go doprowadzić do stanu faktycznie potrzebnego
  • Poważne błędy techniczne to nie źle ustawiony canonical, ale np. zablokowanie indeksacji całej witryny

Dwa problemy naraz i pochopna diagnoza

Cała sprawa zaczęła się od pytania zadanego na Reddicie przez właściciela strony, który zmagał się z dwiema kwestiami jednocześnie. Google zawiesiło jego wizytówkę firmową (Google Business Profile), a próby odblokowania konta i utworzenia nowej wizytówki nie przyniosły efektu. Równolegle przeprowadził audyt profilu linków, wytypował ponad 800 „toksycznych” odnośników i zgłosił je przez narzędzie do zrzekania się linków.

Organiczne pozycje witryny załamały się w ciągu dwóch tygodni od zgłoszenia. Wniosek wydawał się oczywisty: to disavow zaszkodził stronie. Autor pytania chciał wiedzieć, czy da się cofnąć skutki zgłoszenia i czy spadek faktycznie ma z nim jakikolwiek związek.

Ten schemat myślenia — „zrobiłem X, spadły pozycje, więc winne jest X” — to jedna z najczęstszych pułapek w SEO. W praktyce zmiany algorytmiczne, problemy techniczne i własne działania optymalizacyjne często nakładają się w czasie, a rozdzielenie ich wpływu wymaga chłodnej analizy danych, nie intuicji.

Mueller: disavow nie wyrzuca witryny z wyszukiwarki

John Mueller z Google odpowiedział jednoznacznie: „Odrzucenie garstki linków nie sprawi, że Twoja strona wypadnie z wyszukiwarki”. Narzędzie ma swoje zastosowanie, ale nie jest mechanizmem zdolnym do tak dramatycznej degradacji widoczności. Zalecił doprowadzenie pliku disavow do stanu, jakiego witryna naprawdę potrzebuje — „który może być pusty, a może i nie” — i szukanie przyczyn spadku w innym miejscu.

Kluczowa jest tu logika działania samego narzędzia. Mueller wcześniej wyjaśniał, że plik disavow nie jest wdrażany jednorazowo, lecz uwzględniany stopniowo, przy ponownym przetwarzaniu poszczególnych linków prowadzących do witryny. Pełny efekt rozkłada się na „może trzy, cztery, pięć, sześć miesięcy” — krok po kroku, link po linku.

Wniosek dla właścicieli stron jest prosty: jeśli po kilku dniach od zgłoszenia widzisz gwałtowny ruch pozycji, ten ruch prawdopodobnie w ogóle nie ma związku z disavow. Ocenianie skuteczności zrzeczenia się linków w horyzoncie dwóch tygodni jest metodologicznie bezużyteczne.

Naprawa po aktualizacji algorytmu to kwestia miesięcy

Najistotniejsze zdanie z całej wypowiedzi dotyczy jednak nie disavow, a tempa odbudowy widoczności. Mueller wskazał, że spadek mógł zbiec się z szerszą aktualizacją antyspamową, i dodał, że „naprawa problemów związanych z większymi zmianami algorytmicznymi może zająć sporo czasu — czasem wiele miesięcy — zanim zobaczysz efekty”.

To ma bezpośrednie konsekwencje dla planowania pracy nad witryną. Jeśli Twoja strona straciła ruch po większej aktualizacji, wprowadzenie poprawek nie oznacza, że w kolejnym tygodniu zobaczysz odbicie. Google potrzebuje czasu na ponowne przetworzenie sygnałów, ocenę zmian i przeliczenie wartości witryny — a część tych procesów zachodzi dopiero przy kolejnych aktualizacjach rdzenia algorytmu.

Dla firm oznacza to konieczność zmiany horyzontu oczekiwań i budżetowania. Praca nad odzyskaniem pozycji po spadku algorytmicznym to projekt na kwartały, nie na tygodnie. Nerwowe zmiany kierunku co dwa tygodnie, w reakcji na brak natychmiastowych efektów, są najszybszą drogą do zniweczenia sensownej strategii.

Drugi trop: poważne problemy techniczne

Mueller wskazał również alternatywne wyjaśnienie — poważne problemy techniczne. Podkreślił jednak wyraźnie, o jakiej skali mówi: nie chodzi o drobiazgi w stylu „ups, zły canonical”, ale o sytuacje typu „ups, zablokowałem całą witrynę”. To ważne rozróżnienie, bo audyty techniczne często koncentrują się na dziesiątkach mniejszych usterek, podczas gdy nagły, gwałtowny spadek zwykle ma jedną, dużą przyczynę.

W praktyce warto więc zacząć od najbardziej brutalnych scenariuszy: nieprawidłowy plik robots.txt, przypadkowy tag noindex na całym szablonie, błędne przekierowania po migracji, wygasły certyfikat, blokada crawlerów na poziomie serwera lub CDN. Dopiero po wykluczeniu tych możliwości sensowne jest schodzenie do poziomu pojedynczych błędów kanonikalizacji.

Kolejność diagnozy jest tu istotna także ekonomicznie. Sprawdzenie, czy spadek zbiegł się z ogłoszoną aktualizacją algorytmu, oraz weryfikacja krytycznych ustawień technicznych zajmują kilka godzin. Przebudowa profilu linków czy strategii treści to praca na miesiące — nie ma sensu jej rozpoczynać, dopóki nie wiemy, co naprawdę się stało.

Pułapka „toksycznych” linków, które działały

Wątek zawiera jeszcze jeden szczegół, który powinien zapalić lampkę ostrzegawczą u każdego, kto planuje masowe czyszczenie profilu linków. Autor pytania przyznał, że wśród odrzuconych domen znalazły się stare posty gościnne kupione przez Fiverr: „Linki pochodziły z innej niszy i były dość spamerskie, więc uznałem je wtedy za toksyczne, ale teraz obawiam się, że część z nich nadal dawała wartość SEO”.

To dobrze ilustruje ryzyko automatycznych ocen „toksyczności” generowanych przez narzędzia zewnętrzne. Google nie posługuje się takim wskaźnikiem, a wysokie „toxic score” w audycie nie oznacza, że link szkodzi witrynie. Zrzeczenie się linków, które faktycznie przekazywały wartość, to strata — i to strata trudna do odwrócenia w krótkim czasie, właśnie z powodu stopniowego przetwarzania pliku disavow.

Bezpieczna zasada brzmi: przez disavow zgłaszaj wyłącznie odnośniki, które sam kupiłeś lub zbudowałeś i za które ponosisz odpowiedzialność. Linków, których nie zamawiałeś, w ogromnej większości przypadków nie musisz w żaden sposób zgłaszać — Google radzi sobie z ich ignorowaniem samodzielnie.

Podsumowanie

Wypowiedź Muellera układa się w jasny komunikat: disavow nie jest ani przyczyną nagłych katastrof, ani narzędziem szybkiej naprawy, a odbudowa pozycji po aktualizacji algorytmu to kwestia miesięcy systematycznej pracy. Zamiast reagować nerwowo na spadek, warto najpierw sprawdzić zbieżność z aktualizacjami i wykluczyć poważne błędy techniczne, a dopiero potem planować działania długoterminowe. Jeśli szukasz partnera, który przeprowadzi taką diagnozę i poprowadzi odbudowę widoczności w realistycznym horyzoncie czasowym — chętnie pomożemy.

Źródło: Google Says Ranking Recovery Takes Months After SEO Issues Are Fixed — Search Engine Journal, za: marketinginternetowy.pl

Michał Wiercimok

Michał Wiercimok

CEO & Founder

Założyciel top.position. W branży SEO i marketingu internetowym od 2003 roku. Certyfikowany Partner Google. Specjalizuje się w strategii SEO, Google Ads i rozwoju biznesu online.

Potrzebujesz pomocy z SEO lub Google Ads?

Bezpłatna konsultacja — opowiedz o swoim projekcie. Odpowiedź w 24h.

Umów bezpłatną konsultację →
20+ lat doświadczenia 94% retencja Katowice, Polska