Strona główna / Blog / Zatrute SERP-y Google: 8% pomiarów pozycji pokazuje fałszywe wyniki

Zatrute SERP-y Google: 8% pomiarów pozycji pokazuje fałszywe wyniki

Od września 2026 r. Google podmienia wyniki w części SERP-ów pobieranych przez rank trackery. Sprawdź, skąd to się bierze i jak nie pomylić tego ze spadkiem.

Zatrute SERP-y Google: 8% pomiarów pozycji pokazuje fałszywe wyniki

Najważniejsze wnioski w pigułce

Skala zjawiska

  • Nozzle przeanalizował 27,5 mln SERP-ów z 49 krajów zebranych od 13 września 2026 r. Spośród 17,8 mln ocenionych stron wyników 8,0% okazało się „zatrutych”, podczas gdy wcześniej było to 0,17%.
  • W najgorszych dniach, 27–29 września, zatruty był co czwarty SERP. Od 1 października odsetek utrzymuje się na poziomie około 5–11% dziennie.

Jak to działa

  • Najpierw, od 13 września, zapytania do Google zaczęły masowo kończyć się błędem. Od 20 września część zapytań, które przechodziły, zwracała podmienione wyniki.
  • Strona wygląda normalnie: nie ma błędu, captchy ani zmiany szablonu. Wyniki organiczne zachowują jednak tylko 20,7% witryn z poprzedniego pomiaru, wobec 88,5% wcześniej.
  • Według autorów badania to reakcja Google na masowy scraping wyników na potrzeby AI. Narzędzia do monitorowania pozycji obrywają rykoszetem.

Co pojawia się zamiast zwykłych wyników

  • Częściej widać Reddit (z 20,8% do 28,8% SERP-ów w top 10), Facebook, LinkedIn, Instagram i Quorę. Rzadziej pojawiają się YouTube, Yelp i MapQuest.
  • W przypadku zapytań z USA zagraniczna domena krajowa (np. .ca, .co.uk) trafia do top 10 w 14,2% zatrutych SERP-ów, wobec 6,1% w pozostałych.

Wpływ na raporty pozycji

  • Monitorowana strona wypada z top 10 w 58,6% zatrutych SERP-ów, wobec 2,7% wcześniej.
  • W 77,9% przypadków zwykłe wyniki wracają w ciągu trzech dni. Jednodniowy spadek z przełomu września i października to więc częściej artefakt pomiaru niż realna zmiana rankingu.
  • Najbardziej narażone są zapytania „near me”, frazy z długiego ogona oraz branże prawnicza i usług domowych. Najmniej podatne są zapytania brandowe.

Pełna strona, niewłaściwe wyniki

Nozzle, dostawca narzędzia do śledzenia pozycji, opisał zjawisko, które nazwał zatruwaniem SERP-ów. Od września 2026 r. Google w części przypadków nie odmawia odpowiedzi narzędziom pobierającym wyniki wyszukiwania. Zamiast tego zwraca kompletną, poprawnie wyglądającą stronę z podmienionymi wynikami. Nic w kodzie strony nie zdradza manipulacji: rozmiar HTML jest podobny, szablon ten sam, a widoczne są nawet elementy takie jak AI Overview. Jedynym sposobem wykrycia problemu jest porównanie wyników z historią danej frazy.

Dobrze widać to na przykładzie frazy „white label local seo” sprawdzanej z desktopu w USA. Normalny SERP z 4 października pokazywał dostawców usług SEO w modelu white label. Trzy dni później wszystkie dziewięć witryn z pierwszej strony zniknęło. Na ich miejscu pojawiły się narzędzie do lokalnego developmentu WordPressa, restauracja ze stekami z Jackson Hole, katalog powiatowych departamentów zdrowia i USA.gov. Google potraktował słowo „local” dosłownie, a paginacja skurczyła się z 10 stron do 3. Rank tracker zapisał to jako dramatyczny spadek wszystkich monitorowanych domen.

Autorzy wyjaśniają, dlaczego zatruty wynik jest gorszy od zablokowanego zapytania. Odmowa jest dla scrapera sygnałem, że trzeba spróbować ponownie, a zatruta odpowiedź zostaje zapisana w bazie jako prawdziwa. Kolejność zdarzeń też jest wymowna: 13 września zapytania zaczęły masowo kończyć się błędem, a od 20 września te, które przechodziły, zaczęły wracać zatrute. Nozzle interpretuje to jako odpowiedź Google na masowe pobieranie wyników do zasilania odpowiedzi AI. Pisaliśmy już o tym, jak narzędzia AI korzystają z danych wyszukiwarki . Teraz widać, że ograniczanie takiego ruchu uderza także w narzędzia SEO.

Skala: od 0,17% do co czwartego SERP-u

Za zatruty Nozzle uznaje SERP, na którym brakuje ponad połowy „zwykłych” witryn danej frazy, czyli domen obecnych w jej top 10 w co najmniej 60% pomiarów z okresu 20 sierpnia – 9 września. Dodatkowym warunkiem jest powrót tych witryn w późniejszym pomiarze. Według tej definicji od 13 września zatrutych było 8,0% SERP-ów, wobec 0,17% w okresie bazowym. Średnia liczba witryn znikających z top 10 względem poprzedniego pomiaru wzrosła z 0,23 do 1,79. Cztery na pięć zbiorów danych objętych analizą miały co najmniej jeden zatruty SERP.

Mocnym sygnałem ostrzegawczym okazała się skrócona paginacja. Na frazach, których wyniki zwykle sięgają ósmej strony, odsetek desktopowych SERP-ów z numeracją kończącą się na czwartej stronie lub wcześniej wzrósł z 0,19% do 32,5% w najgorszym dniu, 28 września. Urządzenie ma niewielkie znaczenie: 7,7% na desktopie, 8,3% na iPhonie i 7,1% na Androidzie. Duże znaczenie ma natomiast trasa, którą zapytanie trafia do Google. W tym samym okresie jedna z tras używanych przez Nozzle zwracała 1–7% zatrutych wyników, a inna 9–30%.

Różnice między krajami są wyraźne. Najwięcej zatrutych SERP-ów odnotowano w Austrii (18,8%), RPA (18,4%) i ZEA (14,4%), a także w Australii (11,5%), Indiach (10,9%) i Kanadzie (10,5%). Najniżej wypadła Europa Zachodnia: Wielka Brytania (3,0%), a także Niemcy, Francja i Hiszpania (3,4–4,3%). Sąsiedzi tych krajów mieli jednak wyniki znacznie wyższe, np. Belgia 13,2%, a Szwajcaria 12,8%. Źródło nie podaje w tekście osobnej wartości dla Polski, dlatego bezpieczniej założyć, że problem może dotyczyć także polskich projektów.

Kto zajmuje zwolnione miejsca i które frazy cierpią najbardziej

Gdy znikają zwykłe wyniki, ich miejsce zajmują przede wszystkim platformy społecznościowe i fora. Reddit pojawia się w top 10 zatrutych SERP-ów w 28,8% przypadków, wobec 20,8% w pozostałych pomiarach tych samych fraz. Facebook rośnie z 28,3% do 33,8%, LinkedIn z 6,2% do 9,3%, a Instagram z 9,6% do 12,1%. YouTube, Yelp i MapQuest tracą. To ważne zastrzeżenie dla każdego, kto analizuje rosnącą rolę Reddita w wynikach wyszukiwania : część obserwowanych wzrostów w danych z rank trackerów może być skutkiem zatrucia, a nie realnej zmiany.

Typ zapytania również ma znaczenie. Frazy „near me” były zatrute w 11,4% przypadków, wobec 7,8% dla pozostałych. Frazy wyszukiwane rzadziej niż 100 razy w miesiącu osiągnęły 9,4%, a popularniejsze 6,1–7,1%. Dla osób, które budują widoczność na frazach z długiego ogona , oznacza to więcej szumu w raportach. Najlepiej wypadły zapytania brandowe i nawigacyjne (5,3%). Ciekawe jest to, że lokalne targetowanie samo w sobie nie ma wpływu. Ta sama fraza śledzona krajowo i lokalnie dawała niemal identyczny wynik: 7,5% i 7,4% w 21 508 parach.

W ujęciu branżowym (dane z USA) najmocniej ucierpiały wyniki prawnicze: 15,9% od 13 września, a 27 września aż 51,3%. Dalej znalazły się usługi domowe (12,7%), branża ślubna (11,6%) i transport (11,0%). Najmniej narażone były motoryzacja (5,3%) i branża zoologiczna (4,3%). Szczyt we wszystkich branżach przypadł na 27–29 września, a różniła się tylko jego wysokość.

Jak odróżnić zatruty SERP od prawdziwego spadku

Najważniejsza praktyczna liczba z badania to 77,9%. Tyle zatrutych SERP-ów odzyskało zwykły zestaw witryn w ciągu trzech dni. Monitorowana strona wypadała z top 10 w 58,6% zatrutych pomiarów, wobec 2,7% wcześniej. Jednodniowe „zniknięcie” z wyników z przełomu września i października należy więc najpierw traktować jako podejrzany pomiar, a dopiero potem jako problem z rankingiem. Opisywaliśmy już typowe przyczyny rozbieżności między rank trackerem a Google . Zatruwanie SERP-ów dochodzi do tej listy jako nowa i trudna do wychwycenia pozycja.

Sygnały ostrzegawcze wynikają wprost z danych. Wraz z naszą domeną z wyników znikają też konkurenci, którzy zwykle zajmują pierwszą stronę. W top 10 pojawiają się nagle trzy lub więcej serwisów społecznościowych, zagraniczne domeny krajowe albo witryny tematycznie niezwiązane z frazą. Paginacja kończy się na trzeciej lub czwartej stronie. Jeśli spadek dotyczy wyłącznie naszej strony, a reszta wyników jest stabilna, mamy raczej do czynienia z realną zmianą rankingu.

W praktyce rekomendujemy kilka zasad. Nie podejmuj decyzji o zmianach w treści czy linkowaniu na podstawie jednego pomiaru, tylko odczekaj co najmniej trzy dni. Weryfikuj spadki w Google Search Console, która opiera się na rzeczywistych wyświetleniach, a nie na pobieranych stronach wyników. Zapytaj też dostawcę narzędzia, jak wykrywa i oznacza zatrute pomiary. W raportach dla zarządu lub klienta warto dodać adnotację o okresie od 13 września, żeby wykresy z tego czasu nie stały się podstawą błędnych wniosków. Szerzej o tym, jak zmienia się pomiar SEO w coraz bardziej generatywnych wynikach , piszemy w osobnym materiale.

Podsumowanie

Od września 2026 r. Google w części przypadków nie blokuje narzędzi pobierających wyniki, tylko podsuwa im wiarygodnie wyglądające, ale fałszywe SERP-y. Średnio dotyczy to 8% pomiarów, a w szczycie co czwartego. Kluczowa umiejętność to dziś odróżnianie szumu pomiarowego od realnej utraty pozycji: patrzenie na trend z kilku dni, porównywanie z danymi z Search Console i wyłapywanie nienaturalnych zmian w składzie wyników.

Źródło: Nozzle Research, „Poisoned Google SERPs”, https://nozzle.io/research/poisoned-google-serps/ (otwiera się w nowej karcie)

Michał Wiercimok

Michał Wiercimok

CEO & Founder

Założyciel top.position. W branży SEO i marketingu internetowym od 2003 roku. Certyfikowany Partner Google. Specjalizuje się w strategii SEO, Google Ads i rozwoju biznesu online.

Potrzebujesz pomocy z SEO lub Google Ads?

Bezpłatna konsultacja - opowiedz o swoim projekcie. Odpowiedź w 24h.

Umów bezpłatną konsultację →
20+ lat doświadczenia 94% retencja Katowice, Polska

Używamy plików cookie do statystyk (Google Analytics) i marketingu (Google Ads, Meta Pixel). Decyzję zmienisz w każdej chwili przez „Ustawienia cookies” w stopce. Polityka prywatności.